poniedziałek, 26 marca 2012

sweet, lovely Death...

Znowu myślę o śmierci....Znów przegrywam sama ze sobą i upadam na dno.... Potrzebuję pomocy, teraz, natychmiast bo inaczej oszaleję....

Nienawidzę swojego ciała, bo jest wstrętne...

Mam dość tych skurwysynów wokół mnie i ich wiecznego pierdolenia....
Każdy potrafi tylko mielić ozorem, dawać rady, a tak naprawdę chuja o mnie wie !!!!!!!

Nikt nie rozumie jak to jest żyć w klatce swojego umysłu i nie radzić sobie z tym co mnie otacza. Zamiast o życiu, myślę o śmierci.

CZYJA TO JEST, KURWA, WINA??????????

Czy dopiero, gdy spocznę w urnie, to wszyscy zrozumieją jak bardzo potrzebowałam uwagi i zrozumienia, a nie wiecznej krytyki?

Nie potrafię się kontrolować, mam wrażenie, że żyją we mnie dwie osoby, które mają skrajnie rózne poglądy i charaktery. Nie umiem się ogarnąć chociaż tak bardzo chcę .....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz