środa, 29 lutego 2012

Ksiąąąąąąąąąąąąążki

Dziś listonosz przyniósł mi przesyłkę, a w niej:













 Kolejne trzy książki Mistrza! Fanką Kinga jestem od czasów szkoły średniej, gdy w jakiejś debilnej gazecie dla nastolatek (niestety, był czas, że czytałam to gówno) znalazłam artykuł o telekinezie, a niżej okładkę "Carrie". Biegiem popędziłam do biblioteki, ale zamiast  "Carrie" ściskałam w ręku "Christine". Nie byłam przekonana, czy mi się spodoba książka o morderczym samochodzie, ale im dalej ją czytałam tym bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że znalazłam swojego Mistrza. Od tej pory czytywałam wiele książek Stephena, jednakże dopiero kiedy zaczęłam zarabiać własne, skromne pieniądze mogę wreszcie kupić jego książki na własność, zamiast korzystać z wątpliwych dobrodziejstw bibliotek.
Moja kolekcja dopiero się rozwija, staram się kupować książki wg kolejności wydawania, ale czasem zdarza się okazja (jak widać na załączonym obrazku), że mozna kupić kilka książek u jednego sprzedawcy i taniej zapłacić za wysyłkę.
Na książki mogłabym wydać całą kasę jaką posiadam :) Jednak to chyba najlepszy sposób trwonienia pieniędzy niż wszystkie gadżety razem wzięte. Oczywiście zrozumie to tylko ten, kto sam czyta. Inni stukną się w głowę i nazwą to fanaberią lub dziwactwem. Ale nie dbam o to. Nie od dziś wiadomo, że są ludzie i ludkowie.

Tyle jeśli chodzi o DUCHA. Moje ciało też ma się dobrze, ponieważ pozbyło się już dwóch kilogramów tłuszczu :) Poza tym, od kiedy ograniczam cukier, sól oraz śmieci czuję się bardziej rześko i radośnie. Musiałam podchodzić do zmian kilka razy, dopiero teraz się udało. Jem inaczej, zaprzyjaźniłam się z obcymi smakami, polubiłam rzeczy, na które wcześniej nie mogłam patrzeć, a ostatnio jak zjadłam kawałek ciasta to po kilku kęsach mdliło mnie od słodkiego - organizm już nie domaga się mnóstwa słodyczy. Ponadto ćwiczę i to nie tylko formuje ciało, ale i charakter. Cała nieuzasadniona agresja umyka w dal, a ja mogę cieszyć się spokojem.

Obecnie mój nastrój wzrasta, ale doskonale wiem, że to nie będzie trwałe - to po prostu początki manii, która przez najbliższe tygodnie rzuci mi świat do stóp. Znam to doskonale. Tym razem jednak wiem jak ją wykorzystać w dobrym celu.

poniedziałek, 27 lutego 2012

Imieniem moim jest gniew

I thought I died without conclusion
But you know what? I give you your revolution
Your bloody acts signed me forever
I’m like a freak removed from heaven.
-Infected Rain


Słuchając tej piosenki czuję się jakby śpiewano o moim życiu. Słowo w słowo. Już dawno przestała cieszyć mnie muzyka, ale na szczęście od jakiegoś czasu znów potrafię czerpać z niej siłę, znów słuchając wrzasków i gitar potrafię wykrzesać z siebie gniew. Gniew jest dobry, bo daje mi moc, sprawia, że jestem taka jak chce być, oddala lęki i wstyd.
Dawniej gniew mnie niszczył, bo przejmował nade mną kontrolę, czynił mnie słabą, śmieszną w oczach innych, zatruwał moje myśli, niszczył umysł. Teraz uczę się go kontrolować i chociaż czasem jeszcze nie potrafię, to i tak udaje mi się zamienić go w siłę i motywację do działań. I to mnie cieszy. Daje mi nadzieję, że jeśli będę dalej pracować nad sobą to wszystkie słabości zamienię w siłę i moje myślenie się zmieni.
Gdy patrzę na swoją rodzinę - na to jakie błędy popełniają wciąż od nowa - pragnę z całego serca być inna. Zawsze chciałam być taka jak reszta, a teraz cieszę się, że jestem "czarną owcą". Jakoś nie napawa mnie radością możliwość, że stanę się kimś dla kogo pieniądz jest bogiem, albo niewolnikiem swojej agresji i żalu. A tak niestety jest w mojej rodzinie - chociaż nikt się do tego nie przyzna.
A ja nie chcę, nie chcę, nie chcę takiego życia!

Jedyne czego pragnę to żyć w zgodzie ze sobą i znaleźć sens w życiu - choćby najbardziej błahy powód. Obecnie jest nim "Margot" (niech pozostanie tajemnicą czym jest) i mam nadzieję, że otworzy mi drogę do spełnienia największego z moich marzeń :) oraz moja (dorywcza, ale zawsze jakaś) praca, która daje mi satysfakcję, że robię coś dla innych. W końcu pisanie opowiadań terapeutycznych dla dzieci ma jakiś sens.

Kończę swoje wieczorne rozmyślania i życzę Wam miłej nocy!